wtorek, 31 marca 2015

Koks-lody

Na dwóch koksów:
- truskawki - 250 g
- banan - jeden - ok. 130 g po obraniu
- odżywka białkowa WPC (u mnie o smaku ciastka z kremem - swoją drogą jadłam lepsze, te lody powstały po to żeby ją wykorzystać) - 60 g
- stewia - do smaku (moja wersja z erytrytolem - pół łyżeczki)

Wszystkie składniki miksujemy w blenderze i wrzucamy do zamrażarki, aż się zetnie. Jemy ze smakiem

Wartości odżywcze (na jedną porcję):
energia: 191,8 kcal
tłuszcz: 1,3 g
węglowodany: 24,6 g
białko: 23,2 g

sobota, 28 marca 2015

Czysta energia - węgle i białko

Na dwie osoby:
- tuńczyk w kawałkach w sosie własnym - puszka
- ziemniaki - dwa
- cebula
- jajko
- bułka tarta - ok. łyżki
- przyprawa do ziemniaków
- oliwa z oliwek

Ziemniaki gotujemy jak na obiad i studzimy. Rozgniatamy widelcem, albo czymkolwiek, na dość gładką masę. Dodajemy do tego tuńczyka, pokrojoną dość drobno cebulę, jajko i przyprawę. Wyrabiamy ciasto, jak jest za rzadkie to dodajemy bułkę tartą. Formujemy w rękach spłaszczone niby-kotlety (coś jak mielone) i smażymy na oliwie, tylko żeby się spiekły. Uważamy przy przewracaniu na drugą stronę, bo są bardzo (bardzo!) delikatne. Jemy ze smakiem i warzywami z patelni.

sobota, 17 stycznia 2015

Kupiłem mielone, bo nie było filetów

Na cztery porcje:
- mięso mielone indycze - 0,5 kg
- puszka pomidorów
- masło orzechowe - duża łyżka
- cebula
- jajko
- jogurt naturalny
- bułka tarta
- pasta curry (opcjonalnie)
- curry
- sól, pieprz
- oliwa z oliwek

Cebulę kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka i podsmażamy na oliwie. Po chwili dodajemy całą puszkę pomidorów i zaczynamy to gotować. W międzyczasie wrzucamy mięso, masło i jajko do michy, mniej więcej wyrabiamy, dodajemy sól, pieprz i curry. W razie potrzeby podsypujemy bułką żeby było w miarę elastyczne. A teraz prosta sprawa - kulamy kulki, wrzucamy to na nagrzaną oliwę i smażymy na średnim ogniu. Pod koniec podlewamy trochę wodą. Jak się zagotuje to wyłączamy gaz pod mięsem (nawet jeśli jest surowe w środku, nieważne) a zawartość patelni wrzucamy do pomidorów z cebulą - staramy się zeskrobać co się da z patelni. Cały sos z kulkami gotujemy jakieś 15 minut na małym ogniu pod przykryciem (w tym momencie możemy dodać łyżeczkę pasty curry). Jogurt rozrabiamy z małą ilością sosu i po trochu dodajemy do garnka, uprzednio wyłączywszy pod nim gaz. Podajemy z ryżem, jemy ze smakiem.

środa, 7 stycznia 2015

Gdy pustki na mięsnym w Tesco

Na trzy-cztery porcje:
- biała fasola - dwie puszki
- cebula
- jajko
- mąka pełnoziarnista - trochę
- przyprawa do fasoli
- oliwa z oliwek

Fasolę odcedzamy, przelewamy wodą. Wrzucamy do blendera wraz z obraną i z grubsza pokrojoną cebulą. Miksujemy wszystko razem aż się zrobi w miarę gładka masa. Wrzucamy to do miski, dodajemy jajko i przyprawę do fasoli - dość dużo. Mieszamy z grubsza. Teraz ważne: dosypujemy po trochu mąki, aż ciasto będzie trochę sztywne - kleić się będzie i tak zawsze. Grzejemy oliwę na patelni na średnim gazie - nie lejemy zbyt dużo bo każda ilość zostanie wchłonięta przez nasze jedzenie. Na nagrzaną oliwę łyżką kładziemy placki z ciasta fasolowego i smażymy aż się zetnie z obu stron. Jemy z warzywami i ze smakiem.

Mówiłam już, że moje jedzenie nie wygląda wyjściowo? Specjalność dnia z warzywami i sosem żurawinowo-śliwkowym z Biedronki

sobota, 3 stycznia 2015

Smarowidło / dip do naczosów, tzn yyyy... do warzyw

Na dość dużo:
- produkt fetopodobny - czyt. pierwsza z brzega 'feta', jaką znajdziecie w sklepie - pół kostki - ok. 100 g
- jogurt naturalny - mały kubek
- pomidory suszone z oleju - 5-7 sztuk
- oregano

Ser łamiemy na mniejsze kawałki, wrzucamy do blendera, wstępnie mielimy. Dolewamy cały jogurt, mielimy na jednolitą masę. Pomidory z grubsza kroimy na mniejsze kawałki, dorzucamy, mielimy. Wrzucamy do miski, dodajemy oregano ile chcemy, mieszamy łyżką. Smarujemy tym chlebek albo maczamy naczosy. Wróć! Słupki warzyw :) I jemy ze smakiem.

niedziela, 14 grudnia 2014

Co dziś znalazłam w lodówce 2

Dziś bez zdjęcia, bo 'danie' ewidentnie niewyjściowe.

Na dwie osoby:
- makaron - dwie garści
- cyc kurczęcy
- pomidory suszone z oleju - 4 sztuki
- ananas z puszki - 3 plastry
- śmietana - parę łyżek
- tarty ser - garść
- czosnek - 2 duże ząbki
- sól
- pieprz

Makaron gotujemy. Kurczaka kroimy na kawałki, wrzucamy na patelnię, na której zaczęła się już grzać łyżka oleju od pomidorów. Smażymy aż się zetnie, dorzucamy trochę soli i pieprzu. Pomidory kroimy w paseczki, dorzucamy do kurczaka. Ananas w kostkę i na patelnię. Jak się wszystko z grubsza zaprzyjaźni i całe mięso się zetnie to wrzucamy czosnek pokrojony w plasterki, mieszamy, dorzucamy śmietanę i jak się tylko połączy wyłączamy. Dorzucamy na patelnię makaron. To wszystko wrzucamy do naczynia żaroodopornego, sypiemy serem. Pieczemy aż ser się stopi i jemy ze smakiem.

niedziela, 7 grudnia 2014

Jedyne prawilne uszka

Na około prawie 70 sztuk:

Farsz:
- grzyby suszone - około dwie damskie garści
- cebula (a jakże!)
- białko z jednego jajka
- trochę bułki tartej
- sól
- pieprz

Ciasto:
- 2 szklanki mąki
- żółtko z jednego jajka + jedno całe jajko
- wrzątek albo inna gorąca woda
- sól


Cały interes zaczynamy dzień wcześniej - wrzucamy grzyby do garnka i zalewamy wodą, odstawiamy na noc. Jak już się namoczą to obieramy cebulę, kroimy na pół, wsadzamy do nich i wstawiamy na gaz. Od momentu zagotowania gotujemy tak z 15 minut, odstawiamy do ostygnięcia, niech sobie odpoczywa. Jak to wszystko wystygnie to odcedzamy grzybki i cebulę, wodę od gotowania zostawiamy (można na tym zrobić zupę, sos, albo coś). Grzyby z cebulą przepuszczamy przez maszynkę do mięsa albo (tak jak ja) mielimy w blenderze. Dodajemy sól i pieprz. Powinno nam powstać coś takiego:


Białko ubijamy z odrobiną soli i takie ubite wmieszowujemy w grzyby. Masa zrobi się trochę rzadsza, dlatego dorzucamy po troszku bułki tartej, aż osiągniemy konsystencję, która nie będzie się rozpływać:


Odstawiamy. Zabieramy się za ciasto. Mąkę wrzucamy na stolnicę, solimy, robimy w środku dołek, dajemy tam żółtko i jajko. Wyrabiamy dodając powoli gorącą wodę. Bierzemy kawałek z tego ciasta (resztę przykrywamy żeby nie obeschło) i rozwałkowujemy dość cienko (1mm to dużo). Kroimy je w z grubsza kwadraty wielkości mniej więcej takiej:



Zawijamy.


Gotujemy wodę z solą, wrzucamy uszki po trochę (np. 20 sztuk) i gotujemy jakieś 2 min od momentu wypłynięcia wszystkich na wierzch. Odcedzamy i studzimy.



I absolutnie nie jemy ze smakiem, bo święta dopiero za ponad 2 tygodnie! Zamiast tego wystudzone przekładamy na papier do pieczenia i wsadzamy do zamrażarki, jak się zmrożą luzem to dopiero przekładamy do woreczków. Jak przyjdą święta to na wrzątek wrzucamy takie zmrożone sztuki, czekamy aż znowu się woda zagotuje i gotujemy chwilkę (minutkę, dwie). Jemy ze smakiem :)